Pamietam jak moja mama byla w ciazy z moja mlodsza siostra, miala termin na 14 lipca i poszla do szpitala, zbadali ja i wszystko bylo ok, kazali jej wracac do domu i poczekac na porod i przyjsc za tydzien. W drodze powrotnej do domu, w autobusie dokladnie odeszly jej wody

i musiala zrobic tyl zwrot i do szpitala, urodzila po 3 godzinach Morgane.
Na szczescie w domu juz wszystko bylo przygotowane no i walizka do szpitala byla gotowa, co by tatus nie musial biegac po calym domu i pakowac na szybko:)