Ja zaczęłam karmić łyżeczką jak Klaudia miała pół roku, na początku rzeczywiście to trwało i trwało, 50ml kaszki pół godziny... Ja stawiałam kubek z kaszką w miseczce z ciepłą wodą, bo inaczej to by zimne jadła. Od początku konsekwentnie starałam się utrzymywać równe tempo jedzenia, wcale nie takie powolne, żeby dziecko nie miało czasu interesować się światem zewnętrznym, i chociaż mój mąż mówił, że nie mam racji, to moja metoda zdała egzamin. Dziś córeczka je kaszkę około 5 minut, pełną porcję, 180 ml, trochę gorzej idzie nam z owocami, jakoś ich nie lubi, ale też zjada, bo się nauczyła, że jak mama karmi to lepiej zjeść i mieć z głowy
Butelkę dostaje dwa razy dziennie, ale przez sen, bo inaczej nie zje. Może dlatego że krótko jadła z piersi, a i ze smoczkiem-usypiaczem nie zdążyła się zaprzyjaźnić, nie będzie żadnego problemu z całkowitym odstawieniem butelki. Na razie jej dajemy, bo uważamy że dziecko w jej wieku powinno pić mleko modyfikowane, a może inne mamy mają inne zdanie?