Nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego

Był taki moment że Klaudia marudziła, bo płaczem tego nie nazwę, jak wychodziłam do kuchni, albo gdziekolwiek, ale z tego gdziekolwiek zawsze krzyczałam do niej że jestem nigdzie nie poszłam, tylko na przykład zupkę robię, albo pranie wieszam, albo coś i się nauczyła, że mamy może być nie widać, ale to nie znaczy że mamy nie ma

Mogę ją zostawiać nawet z kimś obcym, to znaczy nie całkiem obcym, znajomym, ale spoza rodziny, byleby trochę znała i jest ok

Moja starsza siostra już parę miesięcy temu stwierdziła, że Klaudia ma bardzo duże poczucie bezpieczeństwa w sobie, może coś w tym jest....