A tam, ja po porodzie nie mogłam małej na ręce brać tak mnie bolały i mąż musiał wstawać w nocy tylko po to żeby mi ją do łóżka przynieść na karmienie
U nas od początku było tak, ze ostatnie karmienie wypadało koło 22.00 i długaśne było bardzo, aż sie obie pospałyśmy, wtedy mąż zabierał Klaudię do łóżeczka, i następne karmienie wypadało jakoś czwarta piąta rano, ale to ja się budziłam i karmiłam dziecko przez sen. Potem jak przeszłyśmy na butlę w jakimś momencie stwierdziłam że nie ma sensu karmić jej wieczorem i o piątej rano, bo zjada mniej niż pół butelki, nie ma sensu sie budzić i zrezygnowałam z tego mocno rannego karmienia. Klaudia się nie obudziła ani razu. Teraz śniadaniowa butla jest koło ósmej, też ją wciąga przez sen

Tak sobie myślę ze to karmienie przez sen to był dobry pomysł, wyrobił w dziecku nawyk przesypiania całej nocy

Ale może mi się tylko wydaje....