hehe

właściwie to wkurzona jestem na parę kwestii i pomyslałam sobie,że się z Wami podzielę przemysleniami, może któraś z Was ma podobne zdanie,albo zupełnie odmienne.To zaczynam; wkurza mnie gdy:
1. jako mama z wózkiem muszę ustępować pierwszeństwa kierowcom np.wyjeżdżającym z jakiegoś wyjazdu-podwórka itp.Jedzie taki
Spoiler - Uwagi!baran
i nawet jak nie może się włączyć do ruchu,bo oczywiście nikt go nie wpuści

,to nie cofnie,żeby mama jak każdy człowiek mogła iść dalej spokojnie.Tylko muszę czekać czasem z krzyczącą w wózku Lenką,aż "Pan" lub "Pani" (też się zdarza

dostanie to czego chciał/ła czyli z piskiem opon wyjedzie na jezdnię.Swoją drogą - żenuła
2. przemierzając nasze "ukochane" ulice czyt. chodniki borykam się z mega wysokimi krwęznikami

,że czasem o chodniku wołającym o pomstę do nieba nie wspomnę

i te krzaki kóre rosną niby na pasie zieleni a zajmują pół chodnika i jak tu sie spokojnie przemieszczać pfffffffffff
3. weźmy taką przychodnię,rejestracja owszem na pół piętrze (jakieś 4 schodki do przebycia z wozkiem) no,ale gabinet już na pietrze

i,że niby co mam zrobić z wózkiem,że o dziecku nie wspomnę??Co odwazniejsze mamy zostawiają wózki na dole,ale wolę się nie zdziwic,że akurat tym razem mój wózek "odjechał" z czyjąś pomocą

.No to co szrpię się z wózkiem i dzieckiem do góry, przecież to paranoja,żeby nawet jakiegoś podjazdu między schodkaminie było.Przecież to przychodnia

.
4. urzędy moje ulubione

, ten sam problem co w przychodni.Ja już nie mówię tylko o mamach z wózkami,ale są też niepełnosprawni.Dla przykładu urząd miasta, odebranie czy wyrobienie dowodu, III piętro w starym budowwnictwie, no to kpina jakaś

.
5.zimą jak jest plucha to jest "fajnie" i znów czepiam się kierowców.JA wiem,że człowiek nie jest w stanie ominąć każdej kałuży,ale na litość boską chyba da się czasem pojechać tak,żeby nie ochlapywać pieszych

.Hmm...a może to po prostu nie moja kolej i "czasem" było przy poprzednim pieszym

.
6.o albo w labolatorium,często tam bywamy z Lenką.Idziesz, ze 20 osób stoi do pobrania krwi (głównie dorośli),dziecko Ci marudzi,ale oczywiście nikt Cię nie przepuści-nie te czasy.To jachyba byłam wychowywana w innej epoce

.
na początek to tyle

.