Jak tam u was dziewczyny wygląda sprawa podejścia tatusiów do waszych pociech?
Czy pomagają? jak się zachowują? czy mieli jakieś śmieszne wpadki?
U mnie to jest tak, że tatuś pomaga, ale zbytnio się nie przemęcza, podstawy zna, ale i tak jak idę np. na uczelnię w wekend to zawsze zostawiam mu kartkę z rozpiską dnia Florusia, chodzi przede wszystkim o posiłki, o której mniej więcej podawać i on się ładnie tego trzyma.
Śmiać mi sie chce jak zostaje z małym a ja np. jestem w pokoju obok bo muszę coś zrobić i on wtedy co chwilę mnie woła i ostatnio np. mówi z zachwytem "a widziałaś jak mały sobie ssie kciuka od stopy?", gdzie Florek już od tygodnia tak robi, ale żeby mu przykrości nie robić mówię spokojnie "no od wczoraj tak zaczął"
Opowiadajcie, pośmiejemy się trochę hehe
