|
|
|
Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
|
Witam otóż w temacie mam wrześniowych 2010 piszemy sobie z mamami o trudnych sytuacjach postanowiłam stworzyć nowy temat aby inne mamy będąc w podobnych sytuacjach mniej więcej wiedziały co zrobić. Mam nadzieje, że takich chwil będzie jak najmniej.
|
|
|
|
Bądź takim rodzicem, żeby największą karą dla twojego dziecka było to, że wrócisz później do domu...
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
Martynka__89 napisał:
W sobotę przeżyłam chwile grozy aż płakać mi się chce na samo wspomnienie Byliśmy już gotowi do kąpieli Mateuszka aż nagle zadławił się śliną i nie potrafił oddychać szybko go wzięłam na ręce brzuszkiem do dołu i klepałam po plecach zaczął płakać i oddychać a ja wręcz wyłam razem z nim. Nikomu tego nie życzę 
|
|
|
|
Bądź takim rodzicem, żeby największą karą dla twojego dziecka było to, że wrócisz później do domu...
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
WITAM . u NAS na szczęscie nie było takich incydentów z Jasiem .
Ale 11 lat temu jak moja Asia miała 4 mc. to przeżyłam chwile grozy  mała dostała nagle w nocy gorączki 39 i5 ja się przestraszyłam i zaraz zadzwoniłam po pogotowie a tam mi kazali jak najszybciej zbić gorączkę i ja jej wtedy dałam kawałeczek czopka pyralginom dosłownie czubeczek tak mi kazali z pogotowia ,bo Panadol nie pomagał . i obserwowałam małą ale byłam nie spokojna ,bo mała za szybko gorączkę traciła i usteczka jej zaczęły zmieniać kolor ja do dziecka a ono mi przez ręce się przelewało to ja znowu dzwonie ,żeby przyjechali a lekarz mnie się pyta czy gorączka spadła ja mówię że tak ale z małą coś nie tak i ,że ma teraz osłabienie a miała 35,4 to lekarz kazał mi ją zacząć rozcierać ,żeby złapała swoją ciepłotę i kazał wodę z glukozo podać ,lub z cukrem . Mała szybko doszła do siebie ,ale przez 15 minut mogło zdarzyć się nieszczęście . DODAM , że była zima i drogi nie przejezdne i jakby nie szybka reakcja lekarza przez telefon ,co mam zrobić to nie wiem jak by to się skończyło . Ręce mi się trzęsły jak ją ratowaliśmy . lekarz potem powiedział,że jak by nie szybka reakcja to nawet pogotowie by nie miało szans na przyjazd ,żeby zdążyć . To była najgorsza noc w moim życiu . Od tamtego czasu z lekami jestem na bakier .
|
|
|
|
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
|
moja chwila wielkiej grozy to jak klaudia poslizgnela mi sie w wanience, zawsze grzecznie siedziala nie krecila sie tylko bawila swoimi kaczuszkami wiec przykucnelam z przodu wanienki i bawilam sie z nia a ona w jednej chwili poslizgnela sie i przewrocila. nie zdazylam jej zlapac. na szczescie wody akurat nie nalazlam duzo wiec nawet nie dosiegala jej uszu ale dzieki szybkiej reakcji nic sie nie stalo. od tamtej pory przy kazdej kapieli trzymam ja za reke, mimo ze sama nie ma urazu i uwielbia sie myc to ja ciagle nie potrafie sie przemoc. serce mi kolkiem staje jak tylko sie wygnie schyla po zabawke. przez pol nocy plakalam wyzywajac siebie od najgorszych matek i teraz tez mam lzy w oczach na samo wspomienie
|
|
|
|
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
|
Mateuszek jak go wyciągnęli z brzuszka nie oddychał w ogóle dostał mało punktów. Ale na szczęście nic się nie dzieje rozwija się prawidłowo.
|
|
|
|
Bądź takim rodzicem, żeby największą karą dla twojego dziecka było to, że wrócisz później do domu...
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
|
klaudia tez nie oddychala musieli ja reanimowac po porodzie. miala 4 pkt to byla pierwsz chwila grozy i najgorsza
|
|
|
|
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
Martynka__89 napisał:
Witam otóż w temacie mam wrześniowych 2010 piszemy sobie z mamami o trudnych sytuacjach postanowiłam stworzyć nowy temat aby inne mamy będąc w podobnych sytuacjach mniej więcej wiedziały co zrobić. Mam nadzieje, że takich chwil będzie jak najmniej.
Bardzo fajnie, że jest taki temat. W życiu czekają nas różne sytuacje a wiadomo, że nie zawsze jest kolorowo  Mam nadzieję, że więcej mam wypowie się na ten "trudny" dla nas temat (trudny bo na pewno wspomnienia są okropne  ) i dzięki temu inne osoby w razie czego szybciej poradzą sobie w trudnej sytuacji
Ja jak na razie nie miałam (Na całe szczęście!!) z Tomkiem takich przeżyć i mam nadzieję, że nie będę miała, ale wiem, że jest to raczej nie uniknione  Dzieci rosną, a co za tym idzie, stają się bardziej samodzielne i przy okazji poznawania świata dzieją się różne rzeczy, nie zawsze te, które powinny się dziać...
|
|
|
|
Mój dzielny chłopczyk :*:*
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
Mateuszkowi też robili masaż, ja tego nie widziałam bo mnie zszywali. Ale mąż przy tym był, nigdy się tak nie bał. Nie wiedział co dzieje się ze mną, a tu był świadkiem co dziecku robili... Koszmar 
|
|
|
|
Bądź takim rodzicem, żeby największą karą dla twojego dziecka było to, że wrócisz później do domu...
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
A Martynka jak napisała że założy nowy wątek tak zrobiła  mam nadzieję, że nie będę musiała tu wpisywać bartuśkowych przypadków, bo ten z dzisiaj wystarczająco mnie wystraszył  Poza tym strasznie się czyta, że czyjegoś malucha trzeba było reanimować. Oby jak najmniej mamuś miało takie wspomnienia. Dorzucę jeszcze " ku przestrodze " dzisiejsze zdarzenie. miłej nocki mamuśki
Zemściło się na mnie, że pisałam o zachowaniu zimnej krwi, bo Tusiek w nocy bardzo marudził, a że łóżeczko mam na wyciągnięcie ręki, tylko przykładałam mu pieluszkę przy główce i dawałam smoka jak zgubił, żeby poszedł dalej spać. Ok 4 nad ranem usłyszałam, że Mały ciężko oddycha, i dziwnie chlupocze mu w nosku, wstałam do niego i zobaczyłam że Mały ma całą twarz we krwi!Miał zakrwawioną buźkę, poduszkę, swoje ubranko. Zawołałam męża, bo zbierał się do pracy, żeby pomógł, bo nie wiem co się dzieje, a nie chcę Małego podnosić. Nie wyobrażacie sobie nawet, jakie to uczucie, kiedy dziecko tak leży zakrwawione. Obejrzeliśmy go, zmyliśmy krew, położyliśmy na boczku i skrzep który blokował mu nozdrze osunęłam wacikiem, na szczęście krwawienie ustało, zapuściłam do noska wodę morską, żeby Mały pozbył się tego co tam zalegało. Po paru kichnięciach było już dobrze, ale dalej nie wiem co spowodowało tak silne krwawienie. Albo Mały tak paskudnie się zadrapał, albo poszło mu naczynie w nosku. Lekarz kazał obserwować Małego, mam nadzieję, że to tylko jednorazowe zdarzenie, ja nie chcę już tego więcej przerabiać
|
|
|
|
Ostatnio zmieniany: 2011/02/16 21:24 Przez Marysia27.
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
|
marysiu nawet nie sadzilam ze cos takiego moze sie stac.nawet nie wobrazam sobie tego.
Martynka ja pamietam tylko ze ja wyciagneli a ona nie plakala byla sina pielegniarki gadaja cos miedzy soba po angielsku ja ich nie rozumiem, pawel stoi zdezorientowany wiedzialam ze cos jest nie tak w tym momecie chyba naprawde obudzil sie we mnie instynk maciezynski i zrozumialam jak bardzo kocham to dziecko.
|
|
|
|
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
|
To straszne co przezylyscie!!! Moja Julcia raz zachlysnela sie biszkoptem- nogi mi sie ugiely i cala sie trzeslam- naszczescie Julka szybko zlapala powietrze. W takich sytuacjach ciezko zachowac zimna krew. Jednak w danym momencie udalo mi sie rozsadnie myslec, a nie panikowac. Tzn. panika byla, ale rozsadek zwyciezyl. I zycze Nam wszystkim by takie sytuacje sie nie zdarzaly...
|
|
|
|
Ostatnio zmieniany: 2011/02/16 22:38 Przez _aga86_.
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
Aleks, gdy miał 8 miesięcy, siedział między mną a mężem na kanapie. Przed kanapą stoi malutki stolik z Ikea (i to mebel z tych lekkich, papierowych).
Ni stąd ni zowąd synek fiknął tak, że nadział się czołem na kant stolika. Krew trysnęła tak, że w chwili był calutki zakrwawiony, tak jak i dosłownie cała biała koszulka męża, który go chwycił i pobiegł do łazienki. Na początku nawet nie było wiadomo skąd ta krew leci, ja się bałam że może trafił w oczko.
Szybko zatamowaliśmy ( a raczej mąż, bo ja byłam w większej panice) krew i od razu do Centrum Zdrowia Dziecka. Tam go pozszywali (a w zasadzie posklejali tymi specjalnymi plasterkami) i wszystko dobrze się skończyło
Następnego dnia mieliśmy już pozakładane zabezpieczenia na narożniki, których kupno dotąd odkładaliśmy.
|
|
|
|
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
|
ja miałam 2 takie chwile.
pierwsza jak Tola miała kilka dni. karmiłam ją i nagle się zakrztusiła, zaczęła kaszleć, zaciągnęła powietrze i przestała się ruszać. w pokoju była moja mama i teściowa. mama szybko mi ją zabrała, podniosła do góry i dmuchnęła w usta. moja durna teściowa zaczęła krzyczeć, że nie oddycha! myślałam, że za zawał padnę, a Tola po prostu już spokojnie sobie oddychała, bez gwałtownych ruchów.
2 sytuacja to jak byłam w drugim pokoju, Tola bawiła się z tatą i nagle słyszę, że zaczęła strasznie płakać, aż się zapowietrzyła. Sz przybiegł do mnie, zabrałam ją dmuchnęłam w usta, złapała oddech. koło oczka leciała jej krew, uderzyła się zabawką. nie widziałam czy to oczko czy koło, bo powieka była we krwi. na szczęście uderzyła się w kość oczodołu, a nie oczko. napewno trzeba zachować zimną krew i nie panikować. Tola i mój młodszy brat to osoby pryz których potrafię ją zachować, przy innych tracę umiejętność logicznego myślenia.
|
|
|
|
|
|
|
|
O:Chwilę grozy jak sobie radzić. 1 Rok, 3 mies. temu
|
|
Natmur ja nawet nie wiedziałam kiedy Mateuszka wyciągali  nie zapłakał. Ja się spytałam czy z dzieckiem wszystko ok to powiedzieli że lekarz mi odpowie. Byłam już tak zmęczona że nie wszystko docierało do mnie. Jak mnie zszywali to na kilka sekund przynieśli małego, a potem zaraz do inkubatora. Dobrze że mąż mógł posiedzieć jeszcze troszkę ze mną, ja już nawet nie miałam sił płakać. Mój poród był koszmarny... O 22 położyli na parę minut koło mnie małego, a ja nic nie mogłam zrobić po CC trzeba tylko leżeć. Bardzo zazdroszczę mamą które rodziły naturalnie, One od razu mogły mieć dziecię na brzuszku i karmić piersią. Ja dwie doby po porodzie mogłam karmić czułam się wyrodną matką do dziś mam uraz psychiczny, ale nikomu o tym nie mówię. Nie potrafię sobie z tym tak całkiem poradzić  I znów się popłakałam na samą myśl o porodzie smucę się strasznie. Jeszcze jak pokazali mi Mateuszka to nie byłam pewna czy to moje dziecko, ja go nie widziałam od razu. Wraz z mijającymi dniami rodziło się u mnie macierzyństwo dla mnie to była trauma. Mam nadzieję że następny poród będzie inny jestem bardzo bogata w doświadczenia. Ja naprawdę nikomu nie życzę takiego porodu. Przepraszam że się rozpisałam ale musiałam to wyrzucić z siebie 
|
|
|
|
Bądź takim rodzicem, żeby największą karą dla twojego dziecka było to, że wrócisz później do domu...
|
|