Witam
Tak więc staramy się z mężem o dzidziusia. Za każdym razem obiecuję sobie, że nie będę o tym tak myśleć, ale kiedy budzę się rano w dniu spodziewanej @, a jej wcale nie ma - robię test. I zawsze płaczę.
Od 2óch lat mam regularne cykle (co 24 dni), lekarz powiedział, że nie ma w tym nic niepokojącego. Ostatnią @ miałam od 28 czerwca i w czasie dni płodnych staraliśmy się z mężem każdego dnia o upragnioną dzidzię. Ale... wczoraj dostałam znienawidzoną @!
Kilka dni wcześniej byłam u ginekologa, bo bałam się, że złapałam jakąś infekcję, bo wszystko mnie piekło w środku i miałam dziwne żółtawe upławy. Ale... Pani doktor kazała mi kupić w aptece Tantum Rosa i pomogło. Podobno to tylko podrażnienie skóry.
Ale w takim razie cykl mi trwał tym razem 17 dni... To nie jest normalne. Już nie wiem co o tym myśleć, czy zmienić lekarza? A Wy dziewczyny jak sobie radzicie, gdy mimo marzeń znów wychodzi jedna kreska...? Czy może powinnam poczekać do 22 lipca i zrobić test? Czy można mieć normalne krwawienia w czasie ciąży?
Pozdrawiam! I trzymam kciuki za każdą z Was starającą się o dziecko.