Ja rodziłam w UK, a dokładniej w Irlandii Północnej

I powiem Ci, że jestem megazadowolona z tego faktu. Nikt mnie ze szpitala nie wyrzucał. Urodziłam w niedzielę o 4.44 rano i zdecydowałam, że nie chcę siedzieć w szpitalu nie wiadomo, jak długo, więc zapytałam, kiedy mogę wyjść. Okazało się, że mogę następnego dnia, jak tylko zbadają mojego Syneczka. Nie widziałam sensu w siedzeniu w szpitalu, skoro z dzieckiem i ze mną było wszystko ok, a położne i tak przychodzą codziennie przez pierwsze 2 tygodnie

Także
Ulcia - nie stresuj się, będzie ok!
A poza tym to jestem wdzięczna pani doktor, która mnie świetnie zszyła, bo od razu po porodzie mogłam normalnie siedzieć i szwów w ogóle nie czułam

A moja szwagierka, która rodziła kilka miesięcy przede mną w Pl, miała ze szwami wielki problem
