Moje Drogie.
Ja jakieś dwa tygodnie temu zwolniłam się specjalnie z pracy
i pobiegłam do żłobka zaraz nie daleko, bo niestety Alicja
będzie musiała iść do niego tak od 5-6 miesiąca.
Bo chyba jak większość młodych ludzi, żeby iść na swoje wzieliśmy
kredyt pod nasz dom i niestety choć mąż nie zarabia wcale mało,
długo na jednej pensji się nie pociągniemy.
Ale wracając do tematu. Umówiona byłam z przemiłą Panią dyrektor.
Opowiedziałam Jej, że nie daleko pracuje, że moja koleżanka
z pracy miała u nich dziecko i była bardzo zadowolona
między innymi dlatego, że mogła zamiast wyjść z pracy godzinę
wcześniej przychodziła dwa razy po pół godziny i karmiła małą piersią.
Pani oczywiście pokiwała głową, że rozumie tylko ma problem bo przepisy
nie pozwalają zapisywać dzieci wcześniej zanim nie dostaną peselu czyli
dwa tygodnie po porodzie. No i w dodatku zaczęła mi wymieniać,
że pierwszeństwo mają dzieci:
1 mam, które miały już wcześniej dziecko w ich żłobku
2 dzieci skierowane przez MOPS z ubogich rodzin
3 dzieci rodziców samotnych
4 dzieci, które zostały skierowane przez placówki wychowawcze
5 i dopiero na tym odległym miejscu dzieci pozostałych rodziców
Na pocieszenie Pani dyrektor dodała, że mogę we wniosku napisać
w uwagach że mi zależy na karmieniu piersią i mam blisko z pracy,
ale nie wie na ile mi to pomoże jak się zbierze
komisja
i oczywiście skoro złoże wniosek w październiku a Małą chce posłać koło maja
po 22 tygodniach macierzyńskiego + jakiś 3 tyg urlopu to do tego czasu
może się coś wyklaruje Wiem, że w najgorszym razie oczekując na miejsce
w tym żłobku oddamy Alicje do żłobka prywatnego, ale to conajmniej miesięcznie
z 600zł a poza tym, ten żłobek mam blisko i mogła by Kruszynka ze mną jeździć rano a odbierała bym Ją po pracy i było by to wygodniejsze niż jeżdzenie nie wiadomo gdzie.

I co wy na to Mamy niezłe kwiatki prawda!!!