Nie wiem czy dobre miejsce wybrałam... najwyżej moderatorki zrobią eksmisje do innego działu.
Mianowicie będąc dziś u lekarza na wizycie kontrolnej zastałam sporą kolejkę dzieciaków w wieku przedszkolnym.... kichających, kaszlących i nie chce wiedzieć co jeszcze. Wiktor był ostatnim pacjentem, a zarazem najmłodszym. Nie było w poczekalni żadnej informacji, że małe dzieci tzn. do roku czasu wchodzą bez kolejki. ( w niektórych widziałam taki napis na drzwiach gabinetu).
Zapytałam grzecznie czy mogę wejść bez kolejki. I nie chodziło tu absolutnie o moją wygodę, czy czas bo mam go pod dostatkiem, tylko z obawy o pogorszenie zachwianego już stanu zdrowia mojego dziecka.
Babcia (ok 60 lat) z wnuczkiem (5-6) ryknęła na cała przychodnie: "no... gówniary narobią se dzieciaków, a później chcą, żeby je bez kolejki puszczać, czekać jak wszyscy, wszystkie dzieci takie same, tak samo chore"
Normalnie myślałam, że eksploduje, nie mogłam wydusić słowa.
Dziewczyny jak Wy robicie jak idziecie z maluchami na jakieś badanie czy coś???