Prywatnie w sensie że luźna rozmowa ze znajomymi lekarzami a nie prywanie bo nie w przychodni
Co do tych 20 lat porównywań chodzi mi szczególnie o kalendarz szczepień, ilość szczepionek i skład szczepionek na przestrzeni tych 20 lat.
Jak porównacie sobie kalendarz szczepień swój, męża i swoich dzieci to zobaczycie jak to wszystko się zmieniło.
Ja nie szczepię małej. Była ona zaszczepiona tylko (aż) w szpitalu na WZW B. Bez mojej zgody, bez mojej wiedzy, bez informowania mnie o NOP-ach, skutkach i czegokolwiek związanego z zaszczepieniem mojego dziecka. Na gruźlicę nie otrzymała szczepionki, ponieważ nie miała 2 kg wagi aby ją otrzymać. A na WZW B miała? Dlaczego zaszczepili dziecko ważące 1800 g tą samą szczepionką co dziecko urodzone z wagą 3600 g???
Ja sama mam w rodzinie i wśród znajomych osoby, które zachorowały na daną chorobę po szczepionce. Albo organizm się nie obronił przed danym wirusem albo dziecko zachorowało długi czas po szczepieniu.
Moim zdaniem skutki szczepienia są tragiczniejsze dla małego organizmu niż skutki naturalnego zachorowania na daną chorobę.
Ja nie jestem szczepiona na wszystkie szczepionki, które były obowiązkowe. Jak zapewne wiecie szczepienia to obowiązek (był) obywatelski a nie prawny.
Przykład:
Byłam szczepiona p/tężcowi. Pewnego dnia pogryzł mnie pies i nie było to niestety lekkie pogryzienie. Gdy trafiłam do szpitala nie pytali mnie czy byłam na tężca szczepiona tylko od razu dostałam zastrzyk z surowicą. Czyli sami nie wierzą że te szczepionki dawane co parę lat są skuteczne.
Oczywiście żadna szczepionka nie daje 100% bezpieczeństwa, 100% pewności że dziecko nie zachoruje i 100% odporności na całe życie.
Przykład:
Różyczka. Niby nic, a jednak groźna dla dziewczyn w wieku rozrodczym. Szczepionka na różyczkę ma ważność w organizmie 11-12 lat. Czyli szczepiąc teraz moją córkę musiałabym powtórzyć to szczepienie za 12 lat. Po co stresować siebie i dziecko? Jeśli nie zachoruje ona do 13 roku życia wtedy oczywiście ją zaszczepię.
Poza tym te wszystkie choroby: świnka, różyczka, odra, ospa, krztusiec są chorobami wieku dziecięcego, a poważne powikłania po w/w chorobach są notowane szczególnie wtedy, gdy na daną chorobę zachoruje dorosły. Dziecko przez ospę przejdzie łagodnie, a dorosły nie będzie mógł patrzeć na światło (znam przypadki).
To chyba tyle w skrócie.
Jak już napisałam. nikogo nie namawiam do nieszczepienia bo ja nie szczepię. To jest każdego indywidualna decyzja. Zachęcam jednak do zapoznania się z tematem.
Nie żyjemy w czasach PRL-u gdzie wszystko było obowiązkowe. A prawo mówi, że mamy prawo decydować o naszym zdrowiu i ew. sposobach leczenia.