BezpiecznaCiaza112023

MAMUSIE WRZESIEŃ 2012

13 lata 9 miesiąc temu #394491 przez patys
karolak a kiedy twój mąż ma urodziny bo mój też teraz ma niedługo 19 lipca....no i ja w sumie robie mu prezent taki wspólny dla nas...wywołuje nasze zdjęcia z wakacji sprzed ślubu, zdjęcia ze ślubu takie których nie ma w głównym albumie, zdjęcia z podrózy poślubnej i z oczekiwania na dzidziusia i z usg:)bo już dawno chcieliśmy to zrobić bo lubimy mieć zdjęcia nie tylko w komputerze....a poza tym wcześniej już mu kupiłam spodenki do gry w tenisa stołowego..

aganio mnie na razie nogi nie puchną ale bóle kręgosłupa się zdarzają głównie w połączęniu z twardniejącym brzuchem....

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394500 przez karolak25
PATYS MOJ MA 15 LIPCA, WYCZERPALY MI SIE POMYSLY, COS TRZEBA BEDZIE WYMYSLIC...

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394537 przez madeleine
Aganio chłopcy śliczni :) noski pyrkate i okrąglutkie policzki :))
Chasiami mam tak samo z moją małą, bardzo lubi mnie po żebrach kopać, coś tam przy nich majstrować, albo po prostu wkładać miedzy nie palce stópek i wypychać je całą stopą... Zawsze jak się krzywię na buzi to mój P nie wie o co chodzi a jak mu odpowiem "noga w żebrze" to się zaczyna śmiać :P
Kręgosłup mi dzisiaj normalnie odpada, coś chyba źle spałam i teraz nie mogę sobie dogodnej pozycji do siedzenia znaleźć.. Pierścionki już dawno zdjęłam, bo się bałam, że później będzie za późno i na porodówce będą mi je rozcinać, Aganio wiem co to znaczy jak nie widać kostek a prawa stopa coś mi bardziej puchnie :angry: nogi mam jak racice :P ale znalazłam na nie sposób, miska z zimną woda i solą morską do tego, jak to nie pomoże to się kładę na podłodze, nogi na fotel lub pufę i tak leże chwilę, zaraz opuchlizna schodzi jak zrobię tak wieczorami to do południa następnego dnia mam spokój, np dzisiaj jeszcze mi nie spuchły :))
Ja tam tak się dogadałam ze wszystkimi, że jak się będą wybierać odwiedzić małą to po prostu wcześniej zadzwonią i się zapytają czego nam aktualnie potrzeba :) Myślę, że to dobry pomysł, zwłaszcza, że do domu po narodzinach zwali mi się mój cały rok studencki :P może nie na raz ale będą się zjawiać na bank w jakiś grupkach :P koleżanki ze starej klasy z liceum tez się zapowiedziała, że wpadną do szpitala :P
w szpitalu ogólnie chyba nie będę miała czasu sam na sam z dzidzią :) przyszła szwagierka ma 15 minut drogi spacerkiem ze szkoły do szpitala, a obie kuzynki mieszkają naprzeciwko szpitala :P
Patys współczuję twardnienia brzucha, mi na szczęście zdarza się to baaardzo rzadko
Karolak mój miał w marcu urodziny i miałam taki sam pomysł jak Patys, zrobiłam nasz wspólny album ze zdjęciami :) bo na święta mi kupiłam sweter i perfumy takie jakie chciał.


Wiktorek już jest z nami!

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394553 przez Anulka
PIĘKNA HISTORIA... DZIELĘ SIĘ NIĄ Z WAMI...

Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację. Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w jej oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu. W końcu to z siebie wyrzuciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód.

Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała. Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem. Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Jane. Już jej, po prostu, nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym.
W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu.

Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji, więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem.
Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.

To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś. Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i rozpocząć życie z Jane, zgodziłem się.
Opowiedziałem Jane o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się pogodzić z końcem jej małżeństwa.

Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi, po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechałem do swojego biura.
Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem.
Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Patrzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane. Z każdym dniem, robiłem to z coraz większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się silniejszy fizycznie.
Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia. W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. Jakby podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy.
W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę, bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu. Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat.

Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę. Jane otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro, ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym porażona. Dotknęła mnie, jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją. Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę. Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku i intymności wpłynął na relację między nami i jak zaniedbałem nasze małżeństwo, kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna. I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię wszystko co w moich siłach, aby nosić ją do końca naszych dni, tak jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Jane jakby oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówiłem bukiet kwiatów dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i napisałem : „Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy”.
Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym. Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar. Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal byłem kochającym ojcem… do samego końca."


Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkamy, samochody, domek letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście.
Więc nigdy nie traćmy z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.


Czas płynie nam wszystkim. Niektórym po prostu szybciej. Ah, życie jest strasznie kruche, czasem przeraża mnie myśl...o śmierci...chorobie...kiedy już nas nie będzie...
Biegniemy, przez to życie nie oglądając się na nic, czasem bardzo dużo z niego tracimy, zbyt wiele....

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394565 przez karolak25
anulka piekna historia i jaka prawdziwa!! daje duzo do myslenia...czasami wlasnie tak jest ze dzien za dniem szybko mija ciagle gonimy za kasa, lepszym zyciem a zapomina sie o tym co najwaznijesze...
mam nadzieje ze nigdy nas to nie spotka

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394566 przez MADZIA7
Anulka, właśnie płaczę nad Twoją historią, faktycznie, człowiek jest tak zabiegany i zapatrzony w siebie i swoje potrzeby, że nie dostrzega innych. Pzypomina mi to ten wiersz ks. Twardowskiego "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"...

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394669 przez Anulka
Ta żona była bardzo mądrą kobietą. Ja będąc na jej miejscu nie miałam w sobie tyle mądrości. Ta historia jest bardzo smutna, to prawda. Ja gdy ją pierwszy raz przeczytałam, pomyślałam właśnie o tym, jak ważna jest bliskość, drobne gesty, nie zatracenie się w wirze życia, nie utracenia tej "świeżości" uczuć którą wszyscy mamy na początku i którą tak wielu traci z biegiem lat....bo dzieci, bo dom, bo praca. Sama wiem, że jest bardzo trudnym utrzymać to wszystko, nie stracić. Postanowiłam, że będę się starała przenieść przez życie przynajmniej garstkę tej świeżości którą teraz jako młoda jeszcze zona mam w sobie. Czas pokaże czy mi się uda.

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394706 przez andra88
melduję że z maluszkiem wszystko dobrze :)
Byłam u położnej- super babka- zmierzyła puls maluszka i jest wszystko w porządku, powiedziała mi że jak przed dłuższy czas nie będzie się wiercił to mam jechać na IP, ale mały naszczęście daje o sobie znać- nie tak bardzo jak ostatnie dni ale coś tam się wierci, może ma leniuszkowaty dzień :silly:
Następne spotkanie z położna w czwartek.
Wracałam od położnej i spotkałam kumpele z córusią (ma rok) i dopiero teraz do domu weszłam :D Nóg nie czuję :P I coś brzuszek boli, chyba z chodzenia ;/

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu - 13 lata 9 miesiąc temu #394815 przez baby_55
wpadam powiedzieć, ze po wizycie wszystko ok :) serduszko bije ładnie miarowo :) następna wizyta 13.08, USG nie robili, bedą dzwonić odnośnie terminu...

26joanna pytałam o tego streptococcusa, dała mi pojemniczek do pobrania samej wymazu i oddałam położnej do zbadania, ale wzięli tylko dlatego, że miałam w poprzedniej ciąży, teraz sprawdzali w moczu, bo podobno zawsze sprawdzają pod tym kątem i jak nie ma to nie robią wymazu

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394867 przez karolak25
baby czyli tak jak tutaj w londynie z ta bakteria, jak mocz jest ok to juz nie robia, tez bylam na wizycie w piatek i pytalam :) nastepna wizyte mam 3 sierpnia :)
a ja cos spac nie moge ciezko mi czasami oddech zlapac cztalam ze to dlatego ze przepona jest wysoko i wszystko uciska...macie tez tak??? dobrej nocy :)

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394868 przez fanta
Tyle że na streptococcusa powinien byc pobrany wymas nei tylko z pochwy ale i z odbytu sam wymas z pochwy jest niemiarodajny niestety ... A jesli chodzi o oddychanie też tak mam :) to wynik tego jak mowisz dziecko uciska na przepone i stad te dolegliwości ;)

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394900 przez agnesssa
Hej Mamuśki :woohoo:

Anulka ciekawa historia, niesamowita kobieta :)

Andra to super, że z maleństwem wszystko gites :woohoo: Mam nadzieję, że odpoczęłaś i brzuszek już nie boli :kiss:

Baby Twoja dzidzia też zdrowiutka i tak ma być :woohoo:

Karolak mi również się ciężko oddycha, chociaż ja to zawsze odczuwam jak mi puls wariuje i mam wysoki :angry:

Fanta no tak być nie może, że wyskakujesz jak filip z konopi hehe melduj szybciutko co u Ciebie :kiss:






Aniołek[*] 11tc 19.05.2011

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #394952 przez 26joanna
Cześć dziewczyny :)
Ja miałam bardzo wstrętny weekend i wczoraj odpoczywałam po nim :(
Ja teraz chodzę co 2 tygodnie na wizyty , ale USG już nie będę mieć robione :( Moze pójdę prywatnie przed porodem , nie wiem :P
Anulka piękna historia , tez się wzruszyłam :kiss:
baby_55 dziękuje ze się spytałaś , ja idę do GP w przyszłym tygodniu i tez sie spytam , ale pewnie mi nie zrobią! Chce się jeszcze Ciebie spytać w którym tygodniu urodziłaś synka bo wiem ze ważył nie cale 3 kg.... Bo ja moja urodziłam w 37 tc i ważyła nie wiele więcej bo 3130 :D
karolak25 to nie przepona jest wysoko tylko dziecko :P i uciska na przeponę , ja to teraz ledwo chodzę bo mam zadyszkę :lol: a w nocy to więcej się ukręcę niż pośpię i jeszcze mały kopie i nie daje mamusi spać :side:

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #395001 przez baby_55
Witamy się z rana :)
no już nie takie rano, bo blizej do południa ;) ale zanim zwlekliśmy się z łóżka, ubraliśmy, zjedliśmy śniadanie i sprzątnęłam to trwało, mimo, że Adi obudził mnie 5:20 :ohmy: po prostu nie wstawałam z łóżka, bo nie miałam siły, poszłam wczporaj spać po północy więc po 5 godzinach snu ledwo żywa byłam....

26joanna Adi urodził się 3 dni przed terminem, po prostu taki malutki był i drobniutki, taka uroda ;) my z Krzyśkiem też raczej drobni jesteśmy, więc to dlatego :)

Fanta ja miałam w Polsce też tylko z pochwy pobierany wymaz i wystarczyło to do określenia na jakie antybiotyki reaguje, co to jest itp, nie spotkałam się z tym, żeby któraś z moich znajomych miała pobierany dodatkowo z odbytu, są nawet takie które nie miały wcale, w jakim sensie jest niemiarodajny? bo nie bardzo rozumiem...

lecę do roboty, odezwę się póżniej :)

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

13 lata 9 miesiąc temu #395075 przez Sandra85
Witam :)
Anulka historia dajaca wiele do myslenia,ale bardzo smutna i wzruszajaca :huh: Andra to super,ze z maluszkiem wszystko dobrze,lenia mial poprostu :silly: Baby teraz po badaniach,to bedziesz spokojna,ze z dzidzia wszystko dobrze :) Jaczekam na to ostatnie USG,zeby sie uspokoic :) Jeszcze tylko 15 dni :) Karolak mi tylko czasami jest tak ciezko oddychac,ale ze spaniem tez mam problem,malo spie,czesto sie budze i ogolnie tak sie jakos nie wysypiam :dry: Moj M sie smieje,ze to organizmsie przestawia na tryb nocnego czuwania przy Maluszku :P Milego dnia Mamusie :kiss:

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

Moderatorzy: ilona
Reklama

Bestsellery

  • Koszulka Regularna mama

    Regularna mama

  • Koszulka Brioko baby

    Brioko Baby

  • Dzienniczek ciąży

    Dzienniczek ciąży

  • Dzienniczek żywienia dziecka

    Dzienniczek żywienia

  • Dzienniczek żywienia maluszka

    Dzienniczek żywienia

Reklama

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2007-2026 ZapytajPolozna.pl